Open water z Tadeuszem

Udało mi się wyciągnąć Tadka na wspólne pływanie na Kryspinowie. Zrobiliśmy w sumie 1,5 km ale cośmy w tej wodzie wyprawiali to głowa mała 🙂 Tadka znosiło w lewo a mnie w prawo tak że mniej wiecej na środku jeziora dzieliło nas od siebie jakieś 200 metrów, czeka nas jeszcze sporo pracy żeby nauczyć się pływać w miarę po linii prostej.

Czytaj dalej

Rehabilitacja achillesów – update

Nie jest dobrze, mija prawie 2 miesiąc walki z kontuzją. Nawet z roweru całkowicie zrezygnowałem, staram się oszczędzać nogi jak tylko mogę, smaruje się kolejną maścią, robie masaże ścięgien itd itd. Jedyna aktywność fizyczna to basen plus do tego codziennie ćwiczenia na mieśnie brzucha, grzbietu i przy okazji pompeczki. Poprawa delikatna jest ale w tym tempie to ja się wylecze pewnie dopiero pod koniec 2017r co mnie wcale nie cieszy.

Nie mogę wyleczyć nogi :(

Nie pamiętam żebym robił jakiś mega mocny trening ale fakt jest taki że na przełomie maja i kwietnia przeciążyłem achillesa w lewej nodze. Przez 3-4 dni ból był nawet przy chodzeniu, po tygodniu noga trochę odpoczęła i myślałem że wszystko się zaleczyło… Mija 3 tydzień a ja dalej nie biegam, o ile przy chodzeniu praktycznie nie czuje bólu to przy truchcie nie wygląda to dobrze. Wystarczy że przebiegne 1 km i na drugi dzień achilles znowu boli. Poczekam jeszcze do końca maja i jak nie przejdzie to trzeba bedzie odwiedzić lekarza.

Dla odmiany biegi na orientację

Po kontuzji łydki przyszła pora na przeciążenie achillesa. Załatwiłem sobie kolejne 2-3 tygodnie przerwy w trenowaniu. Zawody w Skawinie trzeba będzie odpuścić a życiówka zrobi się w późniejszym terminie. Trochę mnie nosi jak tak siedzę i nic nie robię więc skorzystałem z okazji i razem z moimi dziećmi pojechaliśmy wystartować w biegach na orientację. W dniach 6-7/05/2017 odbyły się zawody z cyklu Grand Prix Małopolski w biegach na orientację

link do strony z zawodami: http://mzos.org.pl/

Czytaj dalej

No to pobiegałem, kontuzja łydki

Cholera jasna, na sobotnim treningu 3×2,5 km bieganym po 4:05 na drugim odcinku gdy wbiegalem delikatnie pod górkę rozpieprzyło mi się coś w środku w łydce. Ból był na tyle mocny że ledwo doczłapałem do domu. Po 4 dniach przerwy, mrożenia nogi i ogólnym odpoczynku postanowiłem zrobić delikatne bieganie ale znowu coś jebło. Dziś mija już prawie 1,5 tygodnia a ja dalej nie biegam a noga ciągle boli. Mam nadzieje że samo przejdzie, poczekam jeszcze kilka dni zanim znowu zacznę biegać.

XIV – półmaraton marzanny

maraton

Ten półmaraton zaliczyłem zupełnie przypadkowo, zapisałem się dopiero w dniu startu, pobiegłem jako prywatny pacemaker i przy okazji zrobilem bardzo mocny trening. Tym razem biegłem z Bartkiem na wynik poniżej 100 minut. Taktyka rozpisana była idealnie i do 16 km wszystko szło mniej więcej tak jak sobie zaplanowaliśmy. Jednak na dwóch km między 16 a 18 km, przy Jubilacie, oraz  na ostatnich 1,5 km ,gdzie wiatr pizgał prosto w twarz, straciliśmy mniej więcej 60 sekund. W sumie to mało brakowało a stracilibyśmy też Bartka 🙂 Ostatecznie na mecie meldujemy się z czasem 1:40.12 z nowym rekordem życiowym Bartka. Szkoda tych 13 sekund bo byłoby poniżej 100 minut.

Treningi biegowe

Zima po woli się kończy, z Krakowa ucieka smog, czas najwyższy wyjść pobiegać. Ostatnie 2,5 miesiąca spędziłem trenując na siłowni, trochę biegałem ale głównie skupiałem się na poprawie siły nóg, brzucha i rąk. Od dwóch tygodni biegam według planu Bartoszaka przygotowując się do startu na 10 km. Z treningu na trening jest co raz lepiej ale do optymalnej formy jeszcze daleka droga. Teraz tylko przetrenować 12 tyg bez większych przygód, chorób, kontuzji i może w maju uda się złamać 40 minut na 10 km.