Dla odmiany biegi na orientację

Po kontuzji łydki przyszła pora na przeciążenie achillesa. Załatwiłem sobie kolejne 2-3 tygodnie przerwy w trenowaniu. Zawody w Skawinie trzeba będzie odpuścić a życiówka zrobi się w późniejszym terminie. Trochę mnie nosi jak tak siedzę i nic nie robię więc skorzystałem z okazji i razem z moimi dziećmi pojechaliśmy wystartować w biegach na orientację. W dniach 6-7/05/2017 odbyły się zawody z cyklu Grand Prix Małopolski w biegach na orientację

link do strony z zawodami: http://mzos.org.pl/

Czytaj dalej

Reklamy

No to pobiegałem, kontuzja łydki

Cholera jasna, na sobotnim treningu 3×2,5 km bieganym po 4:05 na drugim odcinku gdy wbiegalem delikatnie pod górkę rozpieprzyło mi się coś w środku w łydce. Ból był na tyle mocny że ledwo doczłapałem do domu. Po 4 dniach przerwy, mrożenia nogi i ogólnym odpoczynku postanowiłem zrobić delikatne bieganie ale znowu coś jebło. Dziś mija już prawie 1,5 tygodnia a ja dalej nie biegam a noga ciągle boli. Mam nadzieje że samo przejdzie, poczekam jeszcze kilka dni zanim znowu zacznę biegać.

XIV – półmaraton marzanny

maraton

Ten półmaraton zaliczyłem zupełnie przypadkowo, zapisałem się dopiero w dniu startu, pobiegłem jako prywatny pacemaker i przy okazji zrobilem bardzo mocny trening. Tym razem biegłem z Bartkiem na wynik poniżej 100 minut. Taktyka rozpisana była idealnie i do 16 km wszystko szło mniej więcej tak jak sobie zaplanowaliśmy. Jednak na dwóch km między 16 a 18 km, przy Jubilacie, oraz  na ostatnich 1,5 km ,gdzie wiatr pizgał prosto w twarz, straciliśmy mniej więcej 60 sekund. W sumie to mało brakowało a stracilibyśmy też Bartka 🙂 Ostatecznie na mecie meldujemy się z czasem 1:40.12 z nowym rekordem życiowym Bartka. Szkoda tych 13 sekund bo byłoby poniżej 100 minut.

Treningi biegowe

Zima po woli się kończy, z Krakowa ucieka smog, czas najwyższy wyjść pobiegać. Ostatnie 2,5 miesiąca spędziłem trenując na siłowni, trochę biegałem ale głównie skupiałem się na poprawie siły nóg, brzucha i rąk. Od dwóch tygodni biegam według planu Bartoszaka przygotowując się do startu na 10 km. Z treningu na trening jest co raz lepiej ale do optymalnej formy jeszcze daleka droga. Teraz tylko przetrenować 12 tyg bez większych przygód, chorób, kontuzji i może w maju uda się złamać 40 minut na 10 km.

Ostro zasuwam

Nie wiem jak będą wyglądały moje starty w przyszłym sezonie. Na wiosnę nie planuję nic konkretnego. W tym momencie maksymalnie skupiam się nad poprawą siły ogólnej, codziennie siedzę na siłowni i męczę brzuch, grzbiet, nogi, ręce w przeróżnych kombinacjach. Troszkę truchtam na bieżni a w weekendy biegam w lesie. Jak tylko skończy się sezon grzewczy w Krakowie i będzie się dało normalnie oddychać to zacznę więcej biegać i wtedy zobaczymy na co się przełoży dźwiganie kg na siłowni.